Witek muzyk ulicy

Reklamy

Marek Dyjak

Urodzony 18 kwietnia 1975. W 1992 zdobył papiery hydraulika. Wystarczyło kilka rzeczy, by życie było pełne i szczęśliwe – robotnicze życie, żona robotnicza, robotnicza klitka w bloku. Zwykłe, proste życie, bez dłubania w niuansach duszy i serca. Chciał więcej.
Trudno powiedzieć, kim właściwie jest. Żulem i barowym grajkiem – jak sam o sobie mówi. Bardem, polskim Tomem Waitsem – jak chcą wielbiciele. „Najbardziej prawdziwym głosem na polskim rynku muzycznym” – jak ocenia krytyczka muzyczna, nauczycielka śpiewu Elżbieta Zapendowska. Dyjak to Dyjak – mówią przyjaciele; facet, który żył po bandzie, pił po bandzie, aż dotarł do końca drogi. On też tak czuł.
W zeszłym roku na Wielkanoc przymocował do drzewa linkę holowniczą. Pogotowie stwierdziło zgon. Obudził się po kilku dniach w śpiączce, nic nie pamiętał. Bywały w tej karierze momenty, w których Marek mógł iść za ciosem, wbić się na artystyczny świecznik. Ale czuł przy tym, że ubiera się w uprząż, że oddaje lejce w cudze ręce. Niektórzy widzą w tym artystyczną pozę, że to taka poza robienia się Dyjaka na wyklętego. W momentach decyzji Marek rzucał „bujajcie się frajerzy” i szedł sobie sam swoją drogą.
Wydarzenia:
° 1995r – laureat Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie. W tym samym roku wygrał główną nagrodę na festiwalu „Fama” w Świnoujściu.
° 1996r – druga nagroda na Międzynarodowym Festiwalu Wokalnym w Bydgoszczy i wykonanie piosenki z muzyką Janusza Grzywacza do filmu W. Szumowskiego pt. „Nikoś”
° 1997r – debiutancka płyta „Sznyty”
° 1998r – kolejna płyta nagrana z kwartetem Janusza Lewandowskiego „Dyjak od wschodu”
° 2000r – debiutuje jako aktor w jednej z głównych ról w filmie Adka Drabińskiego „Kalipso”.
° 2001 nagrywa w studio Radia Lublin płytę „W samą porę”.
° 2002r – gra rolę ślepca w „Fauście”, w reżyserii Fred Apke.
° 2003r – skomponował muzykę do przedstawienia „Zbrodnia i Kara”, w reżyserii Edwarda Żentara. Poza tym napisał muzykę do „Mistrza i Małgorzaty”, w reżyserii Andrzeja Marczewskiego.
° 2008r – wydaje płytę „Ostatnia”.
° 2009r – nagrywa materiał do kolejnej płyty „Jeszcze raz”.
Współpracował min. ze Stanisławą Celińską, Januszem Grzywaczem, Mirosławem Czyżykiewiczem, Jankiem Wołkiem, Januszem Stroblem, Marianem Kociniakiem, Wojciechem Cugowskim, Piotrem Skrzyneckim, Janem Kondrakiem, Adamem Galasem i Adkiem Drabińskim.
Brał udział w programach telewizyjnych. Ma za sobą wiele koncertów w całym kraju. Na co dzień występuje z kwintetem, ale nie są mu obce koncerty wyłącznie z gitarą.

Kto nigdy nie żył…

Młody, charyzmatyczny ksiądz Jan na co dzień pomaga uzależnionej młodzieży. Metody jakie stosuje w swojej pracy duszpasterskiej i fakt, że jest bardzo zżyty ze środowiskiem narkomanów, nie odpowiadają jego przełożonym. Dlatego kiedy otrzymuje polecenie podjęcia studiów w Rzymie, jest pewien, że to próba oddzielenia go od wiernych. Przyczyna odsunięcia od pracy okazuje się jednak zupełnie inna…

Boję się zestarzeć

Jeden z najlepszych kawałków Ostrego jaki słyszałem.

Tekst:

Cztery ściany, puste lokum – skąd to znam?,
świat spisuje protokół wszak każdemu z nas,
przebacz mi za samotność, pustkę w cenie złota,
to, że nikogo w mieszkaniu nie rozpoznasz po krokach.
Odpowiedz ilu w klubie zabija swe żale,
boimy się zestarzeć, chlanie więc rytuałem,
tyramy banie stale samotnie jak palec,
chyba nic nie pozostanie nam już oprócz tego piwa.
Zabierz mnie stąd, jeśli każde moje słowo,
ciężkie jak kamień sercom, to bywa dla nas męką,
nasze tętno w treści prawdę powiem ziomom,
wiem, że sam zginę przez to jak i moja przeszłość.
Nie patrz się na mnie, jeśli oczy masz puste,
nie zobaczę w nich uczuć, ale przejrzę, jak w lustrze,
ten świat mnie nie rozumie, czy ja nie rozumiem świata,
a może nie rozumiemy się tu obydwaj na raz?
By nie płakać się staram chociaż w czasach tych dla nas,
o swoich problemach nie ma z kim porozmawiać,
widzę na ulicach pustkę, choć ludzi multum,
każdy biegnie po sukces obłudy bez szacunku.

To nasz rytm, życie, świat cały wokół,
Wystarczy tylko wyjść, by na skórze to poczuć,
Dla jednej pary oczu dość pycha wykaże,
Tak, jak każdy się boję tu samemu zestarzeć.

Życie, świat cały wokół,
Wystarczy tylko wyjść, by na skórze to poczuć,
Dla jednej pary oczu dość pycha wykaże,
Tak, jak każdy się boję tu samemu zestarzeć.

Przelewam na papier myśli topografię,
pusta kartka, skraplam atramentu szaty,
moja prawda – te cztery ściany,
nie wiem co zabił we mnie ten azyl,
i co mam zażyć by nie być zdanym na los.
Na myśli nalot, gdy każdy zmysł,
tu łączy się z centralą, jak z Leslie Hammond.
Nie boję się śmierci, boję się umrzeć sam,
choć nie chcę umrzeć pierwszy i tak zwiedzę piach,
pieprzysz, jak mówisz, że hajs daje szczęście,
zostawia Tobie plan na pętlę i pręgierz.
Każdy z nas, ma w sobie oszusta,
dowiesz się o nim ziom pijąc sam do lustra, czy to złość?
Mam swoją broń wobec rzeczywistości,
to lolki, plus low-kick i flow rozmaitości,
mózgu broń, jak chcesz to mnie zabij,
choć ludzi miliardy, to mowa jak do ściany, każdy gardzi nami.
Masz karabin – proszę odpal,
boję się tylko Boga, bo trzyma ze mną kontakt,
widzę na ulicach pustkę, choć ludzi multum,
każdy biegnie po sukces obłudy bez szacunku.

To nasz rytm, życie, świat cały wokół,
Wystarczy tylko wyjść, by na skórze to poczuć,
Dla jednej pary oczu dość pycha wykaże,
Tak, jak każdy się boję tu samemu zestarzeć.

Życie, świat cały wokół,
Wystarczy tylko wyjść, by na skórze to poczuć,
Dla jednej pary oczu dość pycha wykaże,
Tak, jak każdy się boję tu samemu zestarzeć.