W swej ponad pięćdziesięcioletniej historii Kościół Scjentologiczny wielokrotnie stawał się obiektem zainteresowania dokumentalistów. Zazwyczaj filmowcy stanowczo potępiali kontrowersyjną religię, zestawiając ją z innymi represyjnymi sektami. Twórcy niniejszego obrazu przyjęli jednak zgoła inną perspektywę.
Scjentologia, wykreowana przez pisarza science-fiction L. Rona Hubbarda w roku 1953, nie przestaje dostarczać tematów do dyskusji. Przynależność do tego Kościoła postrzegana jest czasem jako fanaberia znudzonych gwiazd Hollywoodu, a czasem jako ekscentryzm. Jednak poza uwielbieniem ze strony niektórych celebrytów, takich jak John Travolta, Tom Cruise i Goldie Hawn oraz dziwacznym systemem wierzeń, większość ludzi bardzo niewiele wie o najmłodszej z wpływowych religii świata.
Ambicją reżysera JEANA-CHARLESA DENIAUA było wyjaśnienie niepokojącego fenomenu scjentologii, wciąż zjednującej sobie nowych wyznawców. Dlaczego ludzie dołączają do osławionego kościoła, nawet wbrew własnym obawom i wątpliwościom? Zwłaszcza jeśli z ich osobistych relacji wyłania się obraz religijnej wspólnoty poddanej totalnej indoktrynacji oraz dyktaturze.
Deniauowi udało się porozmawiać z byłymi uczestnikami sekty, którzy po latach psychicznego terroru wyzwolili się spod jej wpływów. Ich szczere, poruszające świadectwa jednoznacznie ostrzegają przed mackami ekspansywnego Kościoła Scjentologicznego. Pojawia się nieuchronnie pytanie, czy nie stwarza on publicznego zagrożenia. Panująca w państwa zachodnich wolność wyznania pozwala kontrowersyjnej wspólnocie uprawiać swoje praktyki zupełnie bezkarnie. Niedawno, w procesie sądowym we Francji, lokalni przywódcy Kościoła zostali uznani za winnych zorganizowanego oszustwa. Jest to pewien przełom, zwłaszcza w kraju szczycącym się wieloletnią tradycją rozdziału interesów państwa i religii. Niewykluczone, że Temida coraz częściej będzie się zwracać przeciwko szemranym guru tej podejrzanej religii.
Reportaż Bartosza Hellera opisujący życie Agaty Mróz-Olszewskiej
OD 11 MAJA W KINACH!
HISTORIA PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI
Agata Mróz (Olga Bołądź) odnosząca międzynarodowe sukcesy siatkarka zakochuje się bez pamięci w Jacku (Michał Żebrowski). O takiej miłości marzyła przez całe życie. Wszystko miało być jak w bajce – piękny ślub, dzieci i dom w górach. Te plany przerywa jeden telefon. Po dramatycznej informacji Agata rozpocznie wyścig z czasem. Zawalczy o siebie, o mężczyznę, którego kocha i o dziecko, którego pragnie nad życie.
Czy miłość wszystko zniesie? Czy wszystko przetrzyma?
Olga Bołądź, Michał Żebrowski, Danuta Stenka i Hanna Konarowska w najpiękniejszym polskim filmie o miłości.

Chciałaby być inna, wrócić do normalności, ale lekarze nie mogą jej pomóc. Jest sama, wyparła się jej matka, opuścili ją przyjaciele. Musi unikać ludzi, bo nie chce ich skrzywdzić.
Sophie jest bohaterką krótkometrażowego paradokumentu „Lovely Monster”. Film w reżyserii Francisco Calabrese zdobywa popularność w sieci. Trudno się dziwić – mroczna historia naprawdę wciąga. Jaki jest sekret Sophie? Przekonajcie się sami:
Sędzia zajmujący się sprawą Megaupload stwierdził, że Kim Dotcom może nigdy nie doczekać się na swój proces, gdyż ten zwyczajnie może się nie odbyć. Decydujące znaczenie miałyby mieć błędy proceduralne.
Serwis Megaupload został zamknięty przez FBI na początku bieżącego roku, a jego właściciela aresztowano pod wieloma zarzutami – w tym również kryminalnymi. Okazuje się jednak, że mimo przeprowadzonej z hukiem i wielką pompą akcją amerykańskich służb specjalnych Kim Dotcom (Schmitz) nie usłyszy zarzutów, a przynajmniej wszystko na to wskazuje.
Organy odpowiedzialne za aresztowanie Dotcoma nie wypełniły wymaganych formularzy, a w wielu z istniejących zostawiono ogromne luki i nieścisłości – brakuje niezbędnych dokumentów do postawienia aktu oskarżenia. Tymczasem również i firma twórcy Megaupload może wyjść z opresji, bowiem obowiązujące przepisy skutecznie uniemożliwiają postawienie zarzutów zagranicznemu podmiotowi gospodarczemu.
Zdaniem sędziego mającego zajmować się sprawą Megaupload, proces prawdopodobnie w ogólnie niedojdzie do skutku. Takie samo zdanie wyraża także adwokat Dotcoma, twierdząc, że nikomu z osób związanych z witryną nie postawiono zarzutów, gdyż zgodnie z jego wiedzą, nie można tego uczynić. Nie wie on jednak dlaczego amerykańskie władze nie zdawały sobie z tego sprawy wcześniej.

O ile większość osób słysząc taką nowinę, z pewnością byłaby szczęśliwa, jednak nie Dotcom, który jest wściekły na ludzi którzy zniszczyli jego działalność. W rozmowie Dotcom twierdzi, iż władze USA zniszczyły Megaupload, Megavideo i dziesięć innych zależnych spółek w tym rozwijającą linię odzieżową N1. -„Zniszczyli 220 miejsc pracy. Miliony prawdziwych użytkowników Megaupload nie ma dostępu do swoich plików”
-„Odmówiono nam dostępu do dowodów, które oczyszczą nas, odmówiono funduszy by zapłacić naszym prawnikom, odmówiono wyboru prawników którzy mieli nas reprezentować, abyśmy mieli jakąkolwiek szansę na rzetelny proces” – mówi rozżalony Dotcom.

Dla Megaupload najgorsze jest to, że wyrządzona nam szkoda nie może już zostać naprawiona, strona została doszczętnie zniszczona, a wraz z nią plany stania się spółką giełdową. -„Odbyliśmy już karę śmierci bez sądu (likwidacja witryny), jeśli więc jesteśmy niewinni zniszczenia nie mogą już być naprawione.”

Według Dotcoma przyczyna jest niezwykle jasna i prosta, otóż sprawa Megaupload była prezentem dla Hollywood od skorumpowanych amerykańskich sił. -„Zamknięcie Megaupload było możliwe z powodu korupcji na najwyższym szczeblu politycznym, służeniu interesom ekstremistów autorskich w Hollywood„.
Kim Dotcom twierdzi, że sprawa Megaupload to jeden wielki szwindel, a oni stali się ponownie pionkami w tej machnie. Jest jednak przekonany, że sprawiedliwość zwycięży -„To tylko kwestia czasu, zanim prawda wyjdzie. Pracujemy nad tym i robimy postępy.”

Trzeba przyznać, że sprawa jest bardzo kontrowersyjna i więcej w niej niejasności niż pewnych prawnych „zaczepień”, tym bardziej, że przez wiele lat działalność Megaupload była określana jako „legalna”, a stała się „nielegalną” w przeddzień otwarcia nowej usługi MegaBOX, której zwolennikami byli artyści, do których to właśnie miała trafiać lwia część dochodów ze sprzedaży utworów, pomijając tym samym wytwórnie.
Jak zakończy się sprawa Megaupload?
Źródło: TorrentFreak, Di
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.