Walczyć mimo wszystko. Wzruszająca historia Dereka Redmonda

Tytuł mistrza, to nie tylko złoty medal na piersi, to również postępowanie zgodne z etosem sportowca. Bo nie trzeba być mistrzem, żeby zachowywać się jak mistrz…

Derek Redmond

Derek Redmond był niegdyś wyśmienitym sprinterem. Do jego największych sukcesów można zaliczyć dwa złote krążki zdobyte z reprezentacją Wielkiej Brytanii w sztafecie 4 x 400 m na Mistrzostwach Świata i Europy. Derek za czasów swojej świetność bił dwukrotnie rekord kraju. Jego rekord życiowy 44.50 na 400m po dziś dzień jest imponujący i stanowi najlepszą miarę jego możliwości oraz talentu. To są jednak odległe czasy, bo Derek jest od dawna na sportowej emeryturze.Wielka Brytania może się poszczycić wieloma wybitnymi sportowcami, z pewnością bardziej utytułowanymi niż bohater mojego artykułu. Pomimo tego, wieść o Dereku jest wciąż żywa i nie prędko zostanie wymazana z kart światowej historii sportu. To sztandarowy przykład walki do samego końca…

Igrzyska Olimpijskie 1992 – Barcelona

Cofnijmy się w czasie do Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie, swoją drogą niezwykle udanych dla biało-czerwonych… Renesans polskiego pięcioboju, aż 19 zdobytych medali – czasy, do których wracamy z łezką w oku. To była genialna impreza, pełna dramaturgii, nieoczekiwanych rozstrzygnięć, fantastycznych zwycięstw i równie spektakularnych porażek.

Barcelona była dla kilku sportowców miejscem nie tyle pechowym, co okrutnym… Któż nie pamięta tragedii Roberta Korzeniowskiego, wówczas młodego i nikomu nie znanego chodziarza, który na kilkaset metrów do mety był vice-mistrzem olimpijskim. No właśnie… na kilkaset metrów do mety. Chodziarski maraton zakończył się dla niego najgorzej jak mógł, bo przecież dyskwalifikacja na ostatnich metrach morderczego, pięćdziesiąciokilometrowego chodu to bezlitosny wyrok. Całe szczęście, że start Korzeniowskiego w Barcelonie nie wpłynął na całokształt jego kariery. Nie tylko Robert po Igrzyskach w Barcelonie mógł mówić o sobie jak o wielkim przegranym.

W biegach eliminacyjnych na 400 m Derek Redmond poradził sobie gładko i bezboleśnie. Brytyjczyk był na doskonałej drodze do sięgnięcia po upragniony medal Igrzysk Olimpijskich. Kolejnym krokiem przybliżającym go do realizacji założonego celu, był bieg półfinałowy, który wydawał się być tylko potwierdzeniem jego życiowej formy.

Bieg półfinałowy

Na stadionie 65 tysięcy zniecierpliwionych kibiców. Już za chwilę sygnał startera rozpocznie półfinałowy bieg na 400m. Stawka jest szalenie wysoka, bowiem pierwsza czwórka zakwalifikuje się do finałów. Wszystkie oczy skupione są na reprezentanta Wielkiej Brytanii – Dereka Redmonda, który w biegach eliminacyjnych radził sobie znakomicie. Jest murowanym kandydatem do awansu.

Zawodnicy wchodzą do bloków. Wszyscy niezwykle skupieni, starter unosi pistolet  w górę i… strzał! Ruszyli!

Piekielnie mocno zaczął Derek, który objął nieznacznie prowadzenie. Ojciec Dereka – Jim, straszliwie mocno przeżywa bieg, wstaje z miejsca i żywiołowo dopinguje syna słowami „Keep it up, keep it up”! Na stadionie wrzawa i nieprawdopodobne emocje. Nic nie wskazuje na to, że za chwilę na oczach wypełnionego po brzegi stadionu, rozegra się dramat, który chwyci za serce nawet najbardziej gruboskórnych. Na ponad 200 m przed metą, Derek doznaje kontuzji.

Ból jest na tyle silny, że nie pozwala Derekowi na kontynuowanie wyścigu. Dramat. Jego marzenia o finale prysły niczym mydlana bańka. W jednej chwili stracił możliwość realizacji swojego największego marzenia. Redmond płacze jak dziecko, czuje się bezradny. Po paru chwilach, ku dziwieniu wszystkim podnosi się, ale kontuzja nie pozwala mu nawet iść. Mimo tego zmierza do mety podskakując na jednej nodze. Świadomy swojej klęski chce minąć linię mety. W tle widzimy ojca, który nie zważa  na interwencje służb porządkowych i biegnie w stronę syna, aby wesprzeć go w tych najtrudniejszych chwilach jego życia. Ten obrazek dosłownie chwyta za gardło. Cały stadion wstaje i bije brawo załamanemu Derekowi. Nikogo nie interesują zwycięzcy półfinałów, oczy publiczności są skupione wyłącznie na Dereku.

„Jestem z Tobą synu” – powiedział Jim. „Wspólnie zaczęliśmy Twoją karierę, wspólnie ją skończymy” – dokończył. Derek kładzie ramię na barkach ojca, wspólnie podążają do mety. Razem, ramię w ramię, ojciec i syn, wokół 65 tys. kibiców bije brawo, płacze i skanduje imię Derka.

Za metą czekają tłumy fotoreporterów. „Jestem najdumniejszym ojcem na świecie, to co zrobił mój syn, wymagało niesamowitego poświęcenia i odwagi” – powiedział ojciec Dereka.

Derek Redmond stał się jedną z ikon Igrzysk Olimpijskich. Sport to nie tylko radosne chwile, to również gorzkie łzy i bolesne lekcje pokory. Prawdziwego sportowca cechuje walka do samego końca pomimo najtrudniejszych przeciwności. Derek swoim zachowaniem dał przykład poświęcenia i miłości. Dla mnie na zawsze pozostanie najlepszy.

Autor: 

Advertisements

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s