Tag: filmik
Talibowie – Prawdziwe Oblicze
Paul Refsdal, norweski reporter wojenny z wieloletnim doświadczeniem, jest pierwszym człowiekiem Zachodu, któremu udało się sfilmować z bliska atak talibów na amerykańskie konwoje. Refsdal wrócił do Afganistanu po 25 latach od czasów, w których filmował potyczki mudżahedinów z Rosjanami i przedostał się do regionu kontrolowanego prze Al-Kaidę. Ten wybitny dziennikarz nawiązał kontakt z grupą Dawrana Safiego, za którego głowę Amerykanie wyznaczyli 400 tysięcy dolarów nagrody. Zrobione przez niego unikalne zdjęcia ukazują talibów naradzających się przed atakiem, czyszczących broń, ale także rozluźnionych i żartujących ze sobą.
Refsdal zauważa, że obecnie talibowie nie dysponują zbyt bogatym arsenałem, a jednak uderzają w Amerykanów celnie i dotkliwie. Akcje ludzi Dawrana również dają się we znaki niewiernym z Zachodu. Wreszcie Amerykanie przypuszczają kontruderzenie. W jego wyniku ginie dwójka dzieci przywódcy, a Refsdal zostaje zmuszony do ucieczki. Gdy wraca po miesiącu, na sześć dni staje się zakładnikiem bohaterów swojego filmu. Zrealizowany przez niego dokument to pierwsza i być może jedyna okazja przyjrzenia się organizacji i życiu wojowników świętej wojny.
Marzenia i łzy
Kariera sportowa pociąga wielu młodych ludzi. Ale wielkie sukcesy okupione są ogromnym wysiłkiem, zwłaszcza jeśli mieszka się w takim kraju, jak Chiny. Tu cena sukcesu nie gra roli. Film opowiada o grupce szanghajskich maluchów, które chciałyby zostać światowej klasy gimnastykami. Na razie są uczniami szkoły sportowej. Bezlitosna musztra zaczyna się w przedszkolu. Ćwiczenia powtarza się w nieskończoność, aby osiągnąć perfekcję wykonania. Po każdym ćwiczeniu trenerzy nakazują dzieciom się uśmiechać. Koniec lekcji nie oznacza końca trudów.
Czarny kot, biały kot
Grga Pitić, cygański ojciec chrzestny i potentat handlowy od wysypisk śmieci oraz Zarije, dumny właściciel cementowni, są starymi, dobrymi przyjaciółmi. Nie widzieli się przez 25 lat. Obaj są po osiemdziesiątce. Matko Destanov, syn Zarije, jest obibokiem. Prosi Piticia o pożyczkę. Aby zapewnić sobie pieniądze na nielegalny interes z benzyną, opowiada, że jego ojciec nie żyje. Dysponując gotówką młodzieniec dobiera sobie wspólnika, Dadana Karambolo, uzależnionego od narkotyków króla cygańskichrzezimieszków. Jest przekonany, że mając u boku takiego eksperta nie narazi się na żadne niebezpieczeństwo. Niestety, w czasie transportu benzyny zostaje pozbawiony świadomości…
Że Życie Ma Sens
Że życie ma sens – polski niezależny film dramatyczny z 2000 roku. Wyprodukowany został przez offową grupę Sky Piastowskie, a wyreżyserowany przez Grzegorza Lipca. W roku 2001 prezentowany podczas festiwalu filmowego „Młodzi i Film” w Koszalinie, gdzie otrzymał nagrodę Grand Prix „Wielki Jantar”.
Jest to jeden z najbardziej znanych filmów offowych, który trafił do oficjalnej dystrybucji[1]. W rankingu magazynu filmowego „Cinema” film znalazł się pośród „10 filmów, które miały wpływ na ukształtowanie polskiego kina niezależnego„. Scenariusz do filmu powstawał przez trzy miesiące, a same zdjęcia trwały dwa lata.
Pierwszy klaps padł 18 grudnia 1998 roku na terenie Elektrociepłowni Zielona Góra S.A. Realizowano tam eksperymentalną sekwencję „wojny atomowej”, która pojawia się na początku filmu. Sekwencja była realizowana z użyciem efektów pirotechnicznych. Aktorzy byli przebrani w wojskowe stroje OP-2. Montaż sekwencji „T4” był montowany komputerowo z użyciem prymitywnego systemu montażowego.
Montaż filmu trwał 3 miesiące w Polkowickiej Telewizji Kablowej. W 2000 roku film został skrócony i przemontowany na podstawie reakcji i uwag widzów na przedpremierowe pokazy.
Walczyć mimo wszystko. Wzruszająca historia Dereka Redmonda
Derek Redmond był niegdyś wyśmienitym sprinterem. Do jego największych sukcesów można zaliczyć dwa złote krążki zdobyte z reprezentacją Wielkiej Brytanii w sztafecie 4 x 400 m na Mistrzostwach Świata i Europy. Derek za czasów swojej świetność bił dwukrotnie rekord kraju. Jego rekord życiowy 44.50 na 400m po dziś dzień jest imponujący i stanowi najlepszą miarę jego możliwości oraz talentu. To są jednak odległe czasy, bo Derek jest od dawna na sportowej emeryturze.Wielka Brytania może się poszczycić wieloma wybitnymi sportowcami, z pewnością bardziej utytułowanymi niż bohater mojego artykułu. Pomimo tego, wieść o Dereku jest wciąż żywa i nie prędko zostanie wymazana z kart światowej historii sportu. To sztandarowy przykład walki do samego końca…
Igrzyska Olimpijskie 1992 – Barcelona
Cofnijmy się w czasie do Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie, swoją drogą niezwykle udanych dla biało-czerwonych… Renesans polskiego pięcioboju, aż 19 zdobytych medali – czasy, do których wracamy z łezką w oku. To była genialna impreza, pełna dramaturgii, nieoczekiwanych rozstrzygnięć, fantastycznych zwycięstw i równie spektakularnych porażek.
Barcelona była dla kilku sportowców miejscem nie tyle pechowym, co okrutnym… Któż nie pamięta tragedii Roberta Korzeniowskiego, wówczas młodego i nikomu nie znanego chodziarza, który na kilkaset metrów do mety był vice-mistrzem olimpijskim. No właśnie… na kilkaset metrów do mety. Chodziarski maraton zakończył się dla niego najgorzej jak mógł, bo przecież dyskwalifikacja na ostatnich metrach morderczego, pięćdziesiąciokilometrowego chodu to bezlitosny wyrok. Całe szczęście, że start Korzeniowskiego w Barcelonie nie wpłynął na całokształt jego kariery. Nie tylko Robert po Igrzyskach w Barcelonie mógł mówić o sobie jak o wielkim przegranym.
W biegach eliminacyjnych na 400 m Derek Redmond poradził sobie gładko i bezboleśnie. Brytyjczyk był na doskonałej drodze do sięgnięcia po upragniony medal Igrzysk Olimpijskich. Kolejnym krokiem przybliżającym go do realizacji założonego celu, był bieg półfinałowy, który wydawał się być tylko potwierdzeniem jego życiowej formy.
Bieg półfinałowy
Na stadionie 65 tysięcy zniecierpliwionych kibiców. Już za chwilę sygnał startera rozpocznie półfinałowy bieg na 400m. Stawka jest szalenie wysoka, bowiem pierwsza czwórka zakwalifikuje się do finałów. Wszystkie oczy skupione są na reprezentanta Wielkiej Brytanii – Dereka Redmonda, który w biegach eliminacyjnych radził sobie znakomicie. Jest murowanym kandydatem do awansu.
Zawodnicy wchodzą do bloków. Wszyscy niezwykle skupieni, starter unosi pistolet w górę i… strzał! Ruszyli!
Piekielnie mocno zaczął Derek, który objął nieznacznie prowadzenie. Ojciec Dereka – Jim, straszliwie mocno przeżywa bieg, wstaje z miejsca i żywiołowo dopinguje syna słowami „Keep it up, keep it up”! Na stadionie wrzawa i nieprawdopodobne emocje. Nic nie wskazuje na to, że za chwilę na oczach wypełnionego po brzegi stadionu, rozegra się dramat, który chwyci za serce nawet najbardziej gruboskórnych. Na ponad 200 m przed metą, Derek doznaje kontuzji.
Ból jest na tyle silny, że nie pozwala Derekowi na kontynuowanie wyścigu. Dramat. Jego marzenia o finale prysły niczym mydlana bańka. W jednej chwili stracił możliwość realizacji swojego największego marzenia. Redmond płacze jak dziecko, czuje się bezradny. Po paru chwilach, ku dziwieniu wszystkim podnosi się, ale kontuzja nie pozwala mu nawet iść. Mimo tego zmierza do mety podskakując na jednej nodze. Świadomy swojej klęski chce minąć linię mety. W tle widzimy ojca, który nie zważa na interwencje służb porządkowych i biegnie w stronę syna, aby wesprzeć go w tych najtrudniejszych chwilach jego życia. Ten obrazek dosłownie chwyta za gardło. Cały stadion wstaje i bije brawo załamanemu Derekowi. Nikogo nie interesują zwycięzcy półfinałów, oczy publiczności są skupione wyłącznie na Dereku.
„Jestem z Tobą synu” – powiedział Jim. „Wspólnie zaczęliśmy Twoją karierę, wspólnie ją skończymy” – dokończył. Derek kładzie ramię na barkach ojca, wspólnie podążają do mety. Razem, ramię w ramię, ojciec i syn, wokół 65 tys. kibiców bije brawo, płacze i skanduje imię Derka.
Za metą czekają tłumy fotoreporterów. „Jestem najdumniejszym ojcem na świecie, to co zrobił mój syn, wymagało niesamowitego poświęcenia i odwagi” – powiedział ojciec Dereka.
Derek Redmond stał się jedną z ikon Igrzysk Olimpijskich. Sport to nie tylko radosne chwile, to również gorzkie łzy i bolesne lekcje pokory. Prawdziwego sportowca cechuje walka do samego końca pomimo najtrudniejszych przeciwności. Derek swoim zachowaniem dał przykład poświęcenia i miłości. Dla mnie na zawsze pozostanie najlepszy.
Autor: Mateusz Jasiński
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.